niedziela, 23 października 2016

Czerwone wino

   Dostałam kiedyś do przerobienia dwa motki pięknej mieszanki merino i jedwabiu - Lace Scrumptious , chociaż od razu udało mi się znaleźć odpowiedni wzór, to jednak przerób trochę trwał...w końcu prawie 2 km włoczki i druty nr 2,5 to nie przelewki... ;-)... potem nastały tak ciemne i mroczne dni, że zdjęć nie dało się zrobić zupełnie, wreszcie, po tygodniu oczekiwania wyjrzało kawałek słońca, więc zdjęcia są:













  Ponadto szukam nowej właścicielki dla pewnej urokliwej chusty i fajnej czapencji :-)







środa, 21 września 2016

Black, red, white...

...w wersji 100% merino, czyli moja tegoroczna towarzyszka podróży :-) Jakiś czas temu przywędrowała do mnie paczuszka z kilkoma motkami i prośbą o zrobienie z nich chusty, mogę zrobić co tylko zechcę, byleby to była chusta...no to zrobiłam, ale nie tak od razu... trochę prucia było, bo choć w moteczku wyglądało cudnie, to nie od razu wpadłam na to, że najprostsza wersja w tym przypadku będzie najlepszym wyborem :-) Potem było już górki...:-) Robótka była ze mną Drutozlocie w Toruniu, potem na krótkim urlopie w Karpaczu, wreszcie doczekała się fotek.
Dla Ciebie Gosiu :-)












wtorek, 23 sierpnia 2016

Przygotowania...

...do wyjazdu na Drutozlot w Toruniu zaczęłam już jakiś czas temu, po zakupieniu cudnych motków ręcznie farbowanych przez Agnieszkę postanowiłam zrobić jej niespodziankę i zabrać coś, co pokaże faktyczną urodę włóczki i będzie koncentratem jej zdolności farbiarskich, wybrałam wielokolorowy projekt Deep End, w mojej wersji wykorzystałam kolory: słomka, antyczny róż, angielska róża oraz cafe latte, na ostatni paseczek, najciemniejszy, potrzebowałam dosłownie kilkunastu metrów socka malabrigo w kolorze eggplant, z robótką zdążyłam dosłownie w ostatniej chwili, nitki chowałam będąc na kawce  u Magdy :-)







Kolejnym pomysłem, który musiał być skończony przed wyjazdem był fifrak z socka malabrigo w kolorze persia, potrzebowałam do niego guzików, a jeśli guziki to tylko Monika, wybór był ogromnie trudny, ostatecznie, po licznych konsultacjach, wybrałam:






Zabrałam ze sobą jeszcze jedną rzecz, chustę Paris zrobioną z włóczki, która jest jedną z moich ulubionych, a pojawiła się w Zagrodzie dość niedawno: BFL fingering jest na prawdę warta grzechu ;-)




I na koniec smutna wiadomość - żadnych zdjęć z Drutozlotu nie posiadam :-(((( z premedytacją zostawiłam aparat w domu, gdyż organizatorki zapowiadały relację na żywo i liczyłam, że użyczą mi praw autorskich, aby wszystko tu zaprezentować, uważam,że nic tak nie oddaje atmosfery spotkania i klimatu miejsca jak film, NIESTETY relacja się nie ukaże, czego bardzo żałuję, no cóż, może za rok...

Pozdrawiam serdecznie i wirtualnie ściskam wszystkie Drutozlotowiczki, te, które były tam tylko duchem przytulam także, za rok kolejne spotkanie !!!



piątek, 15 lipca 2016

Ruda...

...czyli wariacja na temat chusty RedD, znów dwa motki skarpetkowej - tym razem sock Malabrigo w kolorze Terracota, znów moje ulubione KP 2,5 i znów połączenie ażuru ze ściegiem żeberkowym - ściągacz 1x1 z oczek przekręconych, ażur to prosty wzór Traveling Vine - bardzo lubię ten motyw i z pewnością wykorzystam go jeszcze nie raz. Chusta wyszła duża, miękka i delikatna - czyli ma wszystkie te cechy, które są pożądane, jeśli chcemy się porządnie omotać, zwłaszcza, że najbliższe prognozy wskazują, że upały nam nie grożą...
Miłego weekendu!!!











wtorek, 12 lipca 2016

Misa i 7 oczek, czyli co kręci dziewiarkę...

Generalnie nie przepadam za gadżetami, dobra włóczka i druty to w zasadzie wszystko, co do szczęścia mi potrzebne :-) oprócz fajnego towarzystwa oczywiście :-)....ale kiedy zobaczyłam u Magdy z Red Button misę na włóczki to coś mnie tknęło, pomyślałam, że chcę bardzo taką...no i przyszła :-) jest absolutnie doskonała, moja własna, osobista, pierwsza i ostatnia....Moniko jesteś niesamowita, czapki z głów !!! bardzo dziękuję :-) mam nadzieję, że wkrótce spotkamy się u Magdy i podziękuję Ci osobiście :-)






Kiedy myślałam, że znam już większość fajnych włóczek - i "światowych" i tych z naszego podwórka, wpadła w moje łapki jeszcze jedna cudowna farbowanka, piękne, pastelowe merino  - autorką jest Pani Agnieszka, 7 oczek - skradło moje serce :-) pozdrawiam i czekam na kolejne śliczności :-)



poniedziałek, 4 lipca 2016

Ziołowy Ogród...

Jeśli mieliście już do czynienia z Mirellą z Włóczek Warmii , to właściwie nie muszę dodawać nic więcej...paleta kolorów i sposób farbowania jest rozpoznawalny na kilometr ;-) Zauroczona tą włóczką (myślę, że nie tylko ja), zapragnęłam zrobić z niej sweterek, odłożyłam wszystkie projekty, chwyciłam za druty (nr 2,5 ) i zawzięcie działam przez minione dwa tygodnie, nie przeszkadzał mi brak czasu, sterta papierów ( himalaje się uzbierały na biurku), straszny upał, ani inne przeciwności losu... w końcu przerobiłam,całe 8 motków i jestem bardzo zadowolona :-) ze swetra i siebie też -)